Poprawa jakości życia poprzez inwestycję w poczucie bezpieczeństwa - Help Bag™

Ta strona używa plików cookies zgodnie z treścią polityki prywatności.

Help Bag™
Poprawa jakości życia poprzez inwestycję w poczucie bezpieczeństwa

Pamiętam kiedy kilka lat temu z przyjaciółmi wybraliśmy się na 4 dniowy spływ rzeką Wda. Z praktycznych rzeczy miałem jedynie scyzoryk Victorinox, który dostałem w prezencie od żony. Pamiętam jak upychałem swoje rzeczy w dziobie kajaka owinięte… workami na śmieci. Od ciągłego wyjmowania i ponownego upychania worki zaczęły się pruć a rzeczy powoli przemakać… Trochę mi było wstyd, że nawet w tak spokojnych okolicznościach kompletnie sobie nie radziłem. Dobrze że kolega zabrał palnik i sporą butlę gazową, która na szczęście wystarczyła dla wszystkich. W tej sytuacji dostrzegłem pewien kontrast. Z jednej strony jak niewiele nam potrzeba by zadbać o to co najważniejsze do przetrwania: woda pitna, trochę ognia, prosty posiłek. Z drugiej strony jak trudno zadbać nawet o tak niewiele jeśli będziemy nieprzygotowani. 

Wspominam wyprawę w góry mojej rezolutnej siostrzenicy, podczas której całą grupa wylądowała w szpitalu z ostrym zatruciem po tym jak napili się wody z górskiego strumyka na szlaku. Wszystko wskazywało na to że jakiś rolnik mógł wpuszczać ścieki albo woda zatruta była środkami ochrony roślin wypłukiwanym z pobliskich pól uprawnych. Wystarczyło mieć ze sobą ważące kilka gram tabletki do uzdatniania wody. Kto jednak myśli o takich rzeczach… 

Dawniej uczono podstaw przetrwania i radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach w hufcach harcerskich, które notabene przeżywają ostatnio swój renesans. Jednak ze względu na paramilitarny i często skrajnie nacjonalistyczny charakter tych zajęć, wielu rodziców nie chce aby ich dzieci brały udział w takich zajęciach. Na Ukrainie harcerze uczą się podstaw samoobrony oraz obsługi broni palnej już w wieku 12 lat. Nie uczą się jednak polowania na jelenie, kaczki czy dziki… uczą się zabijać ludzi. Jak świat światem, dorabia się do tego romantyczne ideologie, które w moim światopoglądzie nigdy nie miały, nie mają i nie będą miały uzasadnienia. A gdzie my, rodzice mieliśmy się uczyć sztuki przetrwania? Na WF-ie? Na lekcjach Przysposobienia Obronnego? Czy w ogóle jest jeszcze taki przedmiot…? Jeśli nie ma, to i słusznie. Jego podstawowym celem było oswajanie plastycznych umysłów z tematyką wojska i obronnością kraju. Przynajmniej w moim liceum nie nauczyłem się na tych lekcjach niczego praktycznego.

Skąd więc czerpać wiedzę w temacie przetrwania i radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach? W Polsce to temat niszowy, choć już powoli przebijający się do szerokiego grona odbiorców.

Pewnym przełomem był program dokumentalny “Prepersi” emitowany przez Fokus.tv (z ang. prepper, preppers zn. być przygotowanym, gotowym). Program w całkiem przystępny sposób przybliżył szerszej publiczności tą tematykę i okalającą ją społeczność. W moim przekonaniu, z którym możesz, a nawet masz prawość się nie zgadzać ruch preperski ma formę skrajną i nie jest dla każdego. Uczenie się kopania ziemianek w lesie i robienia w niej zapasów na wypadek zagłady nuklearnej lub wojny, dla wielu może kojarzyć się z lekkim obłąkaniem. Nie warto jednak wysuwać pochopnych wniosków. Wiele ich doświadczeń jest niezwykle praktycznych, o czym wspomnimy nie raz w kolejnych artykułach. Ponadto nie będzie nam do śmiechu jeśli choć 10% z ich czarnowidzenia spełni się w naszym otoczeniu. Świat zmienia się dynamiczniej niż sądzimy.

Może od sławnych survivalowców, takich jak Edward Michael znanym jako „Bear” Grylls? To brytyjski wojskowy, podróżnik i telewizyjna osobowość. Swoimi osiągnięciami i rekordami udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że nie jest jedynie medialną wydmuszką. Z jego biografii najbardziej utkwił mi jeden szczegół. W 1996 roku, po nieudanym lądowaniu ze spadochronem złamał kręgosłup w trzech miejscach. Cudem unika całkowitego paraliżu. 2 lata później zdobywa największy szczyt świata! Zaimponował mi niezwykłą siła charakteru… bo właśnie sztuka przetrwania, to świetny trening własnego charakteru. Są tacy ludzie, którym nawet jak przetrącisz kręgosłup, to nie złamiesz ich woli przetrwania… Zakładam jednak, że na co dzień nie chodzisz do pracy przez pustynię Gobi i nie jadasz lunchu w balonie na wysokości 8 tysięcy metrów, w samym fraku, a później z niego wyskakujesz. Chyba że masz tak poplątane w głowie jak bohater filmu “Sekretne życie Waltera Mitty”.

Z naszego podwórka ciekawą pozycją jest też książka “Domowy survival” Krzysztofa Lisa i Artura Kwiatkowskiego.

Pamiętaj że nie każdy Survivalowiec to Preppers i nie każdy Preppers to Survivalowiec. Te pojęcia trzeba rozpatrywać oddzielnie choć mają sporo wspólnych mianowników. Mnie interesuje co zwykły Kowalski i jego pierworodny Brian, może się od nich nauczyć. Chciałbym znaleźć fajny balans między prepersem, survivalowcem a instruktorem BHP. Tak aby ta wiedza dawała poczucie bezpieczeństwa, a nieraz prawdziwą frajdę gdy zrobimy z niej użytek podczas weekendowego wypadu.

Głęboko wierzę też, że taka wiedza i przygotowanie może uratować nam życie. Przyswojenie niektórych reguł postępowania i zapobiegawczość świadczy o odpowiedzialności za siebie i za tych których kochamy.

Postaramy się pomóc Wam odnaleźć się w gąszczu bezładnych informacji. Przesiewamy to co ważne, od marketingowego naciągania. Co jest przydatne, a co gadżetem. Przygotujemy serię filmów, prezentujących podstawowe akcesoria i ich praktyczne zastosowanie. Pierwsze wzmianki będą dotyczyć rzeczy najważniejszej i podstawowej: zestawu ewakuacyjnego Help Bag™. Omówimy jego wykonanie, wyposażenie, główne przeznaczenie i szerokie zastosowanie.

"Help Bag™, to poprawa jakości życia poprzez inwestycje w poczucie bezpieczeństwa".
~ Arek, zespół Help Bag™

Źródło: Help Bag™ – Zestawy ewakuacyjne

Powiązane produkty

Koszyk

Wróć do sklepu

Koszyk jest pusty.

 

Spróbuj popularnych tagów:

Konto

Konto

Nie masz konta?
Zarejestruj się
4